ok6

Warszawa→Plac Grzybowski, czyli stołeczny miszmasz.

Siedzisz sobie pewnego, pięknego dnia w swoim warszawskim mieszkaniu i nagle dzwoni telefon. Okazuje się, że to twój dawno nie widziany przyjaciel – niech będzie, że z Krakowa. Informuje cię, że za dwie godziny będzie na Dworcu Centralnym, bo ma godzinę przerwy w podróży i chce koniecznie zobaczyć jakiś ciekawy fragment Warszawy. I wiesz co?…




f12

Sri Lanka→Fort Galle, czyli jak zostałem (no prawie) beksą.

„Mamo, zabierz mnie z kolonii” – łkałem wieczorową porą, kiedy wychowawca zamknął już drzwi do pokoju w pensjonacie. – „Ja tu nie chcę być, nie podoba mi się” – darłem się wniebogłosy jak beksa, wycierając mokry nos w pidżamę. Miałem naprawdę dość Sri Lanki i już! Niestety – mama była bardzo daleko, a ja nie…




pokora

Warszawa→Hala Mirowska, czyli Marysia jedzie na zakupy!

Dziś będzie osobiście. Ba – intymnie nawet, bo przyznam się wam do czegoś, do czego rzadko przyznają się mężczyźni w dzisiejszych, zmaskulinizowanych czasach. A zatem: regularnie, bo średnio dwa razy w tygodniu, zamieniam się w Marysię – typową gosposię domową. Taką, co to jedzie na bazar żeby kłócić się z przekupkami o cenę cebuli i poplotkować…




kok

Wrocław→Zakład Antropologii, czyli mroczny szpital, mumie i Oskar za najlepszą scenografię.

Drogi Panie Spielberg! Szanowny Panie Olivierze Stone! Panowie: Juliuszu Machulski i Jerzy Skolimowski! Słyszałem, że fundusze na jeden film zbiera się latami. Dlatego dzisiaj podam wam adres pewnego miejsca w Polsce, pod który natychmiast musicie wysłać swojego scenografa. Choćby po to, żeby wasze filmy powstały przynajmniej o dwa miesiące wcześniej. Bo tyle właśnie czasu zaoszczędzicie…




chemin ok

Paryż→Le Chemin du Montparnasse, czyli prezent urodzinowy dla wszystkich czytelników!

FAKT NUMER JEDEN: mój blog obchodzi w czerwcu swoje trzecie urodziny. FAKT NUMER DWA: dzięki wam, moi czytelnicy, moje pisanie ma sens. FAKT NUMER TRZY: w podziękowaniu za waszą obecność, zdradzę wam dzisiaj swoje szczególnie sekretne miejsce w Paryżu. FAKT NUMER CZTERY: w sumie mógłbym napisać w tym punkcie tylko adres tego niezwykłego miejsca, ale…




blog2

Dania→Legoland, czyli jak cofnąłem się w rozwoju.

Plan był tyleż chytry, co genialny. Otóż trzech starych koni (czyli moi dwaj przyjaciele z liceum i moja skromna osoba), a także dziewczyna jednego z tych przyjaciół, postanowili w pewną kwietniową niedzielę sprawdzić na własnej skórze czy dziecięca miłość do klocków LEGO przetrwała w ich sercach do dziś. I wiecie co? Okazało się, że przetrwała…




dubaj10

Dubaj→rozpieszczone dziecko bogatych rodziców.

Czym się różni wyczekiwany od lat przez zamożnych rodziców i w efekcie tego niemożliwie rozpieszczony jedynak od szejka naftowego z Zatoki Perskiej? Ano niczym, bo zarówno jeden i drugi może mieć wszystko lub prawie wszystko –oczywiście przy zachowaniu skali bogactwa każdego z nich. A zatem, skoro Disneyland jest szczytem możliwości bogatego (z urodzenia) europejskiego siedmiolatka, to…