dubaj10

Dubaj→rozpieszczone dziecko bogatych rodziców.

Czym się różni wyczekiwany od lat przez zamożnych rodziców i w efekcie tego niemożliwie rozpieszczony jedynak od szejka naftowego z Zatoki Perskiej? Ano niczym, bo zarówno jeden i drugi może mieć wszystko lub prawie wszystko –oczywiście przy zachowaniu skali bogactwa każdego z nich. A zatem, skoro Disneyland jest szczytem możliwości bogatego (z urodzenia) europejskiego siedmiolatka, to Dubaj jest spełnieniem marzeń arabskich szejków naftowych.

dubaj2

To miasto powinno zawstydzić Nowy Jork i spowodować rumieniec zazdrości na twarzach włodarzy Frankfurtu, Londynu czy nawet Warszawy, która zabudowuje się w ostatnich latach szklanymi wieżowcami na potęgę. Otóż, moi mili, Dubaj w ciągu zaledwie pół wieku powstał w całości od podstaw. I wciąż się rozrasta, bo to miasto ciągle jest jednym, wielkim placem budowy. Jeszcze w latach 50-tych XX. wieku była tutaj tylko mała wioska poławiaczy pereł na środku pustyni.

Jak jest dziś?

No cóż, dzisiaj to dwumilionowa i bardzo rozległa metropolia, w której rządzą multimilionerzy (czytaj: szejkowie naftowi). I którzy chcą zrobić z Dubaju swój prywatny Disneyland. Bo kto bogatemu zabroni?

A zatem tutaj wszystko jest NAJ!

Najwyższy budynek na świecie? Proszę bardzo  – oto Burdż Chalifa. Stoi sobie ów szklany gigant i strąca swoim czubkiem chmury. A drugiej strony, to jak ma nie strącać, skoro ma… blisko 900 metrów wysokości! Choć, jak na moje oko to trochę naciągany wynik, bo ostatnie 100 metrów budynku to cienka szklana rura, która wyraźnie ma za zadanie zawyżać statystykę. No, ale budowla stoi i niewątpliwie bije na głowę pozostałe budynki na świecie. A ty, będąc tuż pod budynkiem, czujesz się jak mała, kaprawa mrówka. Cel został zatem osiągnięty.

dubaj12

Skoro już tam stoisz, mój drogi, to odwróć się. Zobaczysz sztuczny i dość płytki zbiornik wodny w lazurowym kolorze. Nic wielkiego? Poczekaj jeszcze pół godziny… bo nagle z głośników umieszczonych na latarniach usłyszysz radosną, arabską muzykę, w której rytmie jezioro w jednej chwili wytryśnie w górę strumieniami wody. I wtedy powiesz głośne „wow!” Oto przed tobą, w całej krasie, pokaz możliwości największej fontanny na świecie!

dubaj13

Tak się składa, że stamtąd dzieli cię już tylko kilka kroków do centrum handlowego Dubai Mall. Jeśli znasz Złote Tarasy w Warszawie, wrocławskie Bielany czy łódzką Manufakturę, to mniej więcej wiesz, czego się spodziewać. Ale nasze galerie handlowe od tej w Dubaju różni nie tylko rozmach ale i ogromna powierzchnia. Bo jest to największe centrum handlowe na świecie, które zajmuje powierzchnię ponad 100 hektarów! Obrazowo powiem ci tylko tyle, że prędzej nogi wrosną ci w mało szlachetną część twojego ciała, niż zdołasz obejść wszystkie sklepy, których jest tutaj 1200. Czy twój portfel to wytrzyma? Bo ja swój schowałem głęboko w plecaku.

dubaj3

A jeśli myślisz, że szejkowie zadowoliliby się takim zwykłym (choć ogromnym) centrum handlowym, to jesteś w błędzie, mój czytelniku. Bo postanowili dodać do tego miejsca kilka atrakcji. Mamy tutaj zatem dwa sztuczne wodospady, z rzeźbami mężczyzn skaczących do morza, wielkie sztuczne lodowisko (czynne cały rok) oraz… ogromne akwarium z odtworzoną wewnątrz rafą koralową i ponad 120 rodzajami stworzeń wodnych żyjących w środku. Przy czym przednia szklana tafla akwarium trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa ze względu na swój gigantyczny rozmiar.

dubaj7

I podobnie jak rozpieszczony dzieciak, który chce mieć największy zestaw klocków Lego w klasie, tak i bogaci miliarderzy z Zatoki Perskiej wymyślili sobie najlepszy hotel na świecie. Pięć gwiazdek? Sześć? Chyba żartujesz. Najlepsze klocki muszą być największe, jedyne takie w szkole i basta! I tak, na sztucznie usypanej wyspie w Zatoce Perskiej powstał… siedmiogwiazdkowy hotel Burdż Al Arab. To jeden z kilku posiadaczy aż tylu gwiazdek na świecie. Koszt noclegu tutaj zaczyna się od 20 tysięcy złotych. Przy czym jest to najtańsza opcja. Jeśli zdecydujesz się na szaleństwo, do twojej dyspozycji będzie flota Roll’s Royce’ów czy też prywatny Konsjerż.

dubaj6A skoro jesteśmy w temacie sztucznych wysp… to w Dubaju mają całkiem dużą wprawę w tej kwestii. Szejkowie uznali, że długość linii brzegowej Emiratów Arabskich jest dla nich wielce niesatysfakcjonująca. Co zatem zrobili? Nie, nie musieli podbijać sąsiednich, nadmorskich państw. Po co, pytam się – przecież prowadzenie wojen jest miałkie i jakieś takie nieeleganckie, nie uważacie? A czy nie lepiej zbudować wyspę w kształcie palmy, z odchodzącymi na dwie strony licznymi, sztucznymi i piaszczystymi ramionami? I właśnie tak powstała Palm Jameirah. Zbudowana kilka lat temu sprawiła, że długość linii brzegowej Emiratów powiększyła się dwukrotnie. W międzyczasie u wybrzeży Dubaju powstały kolejne wyspy (m.in. ta o nazwie The World, przypominająca z góry mapę świata), a w planie są kolejne, m.in. ta, która swoim kształtem ma odwzorować Układ Słoneczny.

„Trzeba mieć fantazję i pieniądze, synku” – pamiętacie to z reklamy? Tak się składa, że tutaj mają jedno i drugie.

f10

Na koniec jeszcze jedna dygresja. Otóż Dubaj nie jest miastem dla ludzi – takich normalnych, co to chodzą sobie grzecznie ulicami i od czasu do czasu chcą skorzystać z komunikacji miejskiej, czy też przejść się po chodniku. Tutaj wszystko jest przeskalowane, gigantyczne i przytłaczające. Wszędzie musisz czekać wieki całe na zielone światło (bo ulice potrafią mieć po 8 pasów w jedną stronę), a przesiadka z metra na tramwaj to często kilometrowa, piesza wycieczka. Natomiast czerwoną linią metra z jednego krańca na drugi podróżujemy ponad godzinę. Dubaj bowiem to miasto niezwykle rozległe.

dubaj9

No, ale to chyba normalne. Bo, podobnie jak rozpieszczonemu jedynakowi z klasy 1A w warszawskiej podstawówce, podwożonemu codziennie do szkoły wypasionym SUV-em taty, nie mieści się w głowie, że jego rówieśnik z okolic Białegostoku musi iść na lekcje na piechotę, tak też i nieprzyzwoicie bogaty szejk z Dubaju siedzący w Rolls Roys’ie nie pomyśli o tym, że można chodzić po mieście pieszo.

A różnice majątkowe były, są i będą. I nic na to nie poradzimy.

Nowe i niepublikowane opowieści z moich podróży przeczytasz w książce „Miejsce Za Miejscem, czyli podróże małe i duże”. Kliknij tutaj, żeby kupić książkę.

Chcesz być na bieżąco? Kliknij tutaj i polub ten blog na Facebooku!

Audycja „Miejsce Za Miejscem”- w każdy wtorek o 10:20 na antenie Radia Dla Ciebie oraz na: www.rdc.plArchiwalnych audycji można posłuchać tutaj

————————————————————————————————————-