Dziś będzie osobiście. Ba – intymnie nawet, bo przyznam się wam do czegoś, do czego rzadko przyznają się mężczyźni w dzisiejszych, zmaskulinizowanych czasach. A zatem: regularnie, bo średnio dwa razy w tygodniu, zamieniam się w Marysię – typową gosposię domową. Taką, co to jedzie na bazar żeby kłócić się z przekupkami o cenę cebuli i poplotkować…